Relacja z VI Kongresu AGD

Polska wciąż może chwalić się opinią niekwestionowanego lidera produkcji w Unii Europejskiej.
W kwestii globalnego eksportu ustępujemy tylko Chinom  – to wnioski z VI Kongresu AGD.
O wyzwaniach i problemach tego sektora gospodarki rozmawiano w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej przez dwa majowe dni. W tym roku zarejestrowało się 420 uczestników – to kongresowy rekord, a impreza zyskała rangę największego w Europie wydarzenia skupiającego producentów i dostawców branży AGD.

 

Statystyki są brutalne: produkcja tzw. dużego AGD w Polsce spadła w ciągu ostatnich dwóch lat do 23 mln sztuk – to wynik porównywalny z tym sprzed dziesięciu lat. Spadek produkcji jest związany ze sprzedażowym dołkiem, a ten – z czasem pandemii, gdy sprzęt był kupowany na potęgę, co oznacza, że konsumenci wtedy kupili to, co było im potrzebne, a teraz skrupulatnie patrzą na zawartość portfeli. W 2023 r. kupowaliśmy mniej sprzętu – liczba sprzedanych konsumentom w Polsce 6 mln 300 sztuk oznacza powrót do wyników z 2019 r. i spadek 13 proc. w stosunku do lat ubiegłych. Jednak wciąż motorem produkcji jest eksport – 90 proc. produkcji trafia do innych krajów.

Zdaniem gospodarza wydarzenia, prezesa Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Tomasza Sadzyńskiego, o branżę AGD trzeba dbać w sposób szczególny.

– Podczas kongresu po wielokroć odmieniane są słowa „zmiana” i „przyspieszenie”. Mam nadzieję, że Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna pozostanie platformą, która pomoże tą zmianą zarządzić, będzie pomostem pomiędzy administracją rządową a biznesem. Do zmaterializowania nowych wyzwań są potrzebne nowe narzędzia. Tu nie chodzi tylko o pozyskiwanie nowych inwestycji czy rozwijanie już funkcjonującego biznesu, równie istotna jest inwestycja w kapitał ludzki. Będziemy rozwijać miękkie kompetencje pracowników, akcelerować start-upy. Jeżeli wspólnie będziemy grali do jednej bramki, branża będzie rosła – uważa prezes Sadzyński.


Również prezes BSH Konrad Pokutycki uważa, że branża jest na zakręcie. Według niego to wynik bomby covidowej z opóźnionym zapłonem.


– Pozostając w domach, robiliśmy zakupy. Trudno było nadążyć z produkcją. Schłodzenie popytu było przewidywalne. Wpływ na branżę ma też kryzys energetyczny. Podwyższenie cen energii wpływa na ceny dóbr konsumpcyjnych. Wyższa inflacja również oznacza mniej w portfelu konsumenta. Aby popyt się odrodził, potrzebny jest wzrost dynamiki płac w gospodarce, przewyższający inflację. To spowoduje wzrost konsumpcji w dobrach trwałego użytku, do których należy AGD. Fabryki mają z jednej strony moce wytwórcze pozwalające na produkcję i eksport, z drugiej strony pamiętajmy, że ponad 40 proc. urządzeń jest produkowanych w Polsce. Rozbudowują się strefy badań i rozwoju. Rozwijają się również obszary usług wspólnych, inwestujemy w cyfryzację, sztuczną inteligencję, jesteśmy zakorzenieni w rewolucji przemysłowej, jaką jest Przemysł 4.0. Na rynku pracy w Polsce coraz trudniej jest znaleźć specjalistów. A to jest ten rynek, na który bardzo mocno trzeba postawić, aby się rozwijał. Do tego jest niezbędna mądra polityka migracyjna. Bez niej nie prześcigniemy takich państw, jak Francja czy Niemcy.. Niemcy zwiększyły eksport produktów premium. Gdy rynek znów się otworzy na średni szczebel, wahadło przełoży się na naszą korzyść. Branżę czeka odbicie, drugie półrocze tego roku będzie dla nas dobre, w skali światowej to będzie przyszły rok.

Fotorelacja